Uniemożliwienie odprawienia Mszy Świętej w Bazylice Grobu Pańskiego kard. Pierbattiście Pizzaballi, zaszokowało cały świat. Za tym skandalem stały izraelskie służby. I choć taka sytuacja nie miała miejsca od dawna, to jednak chrześcijanie w Ziemi Świętej cierpią prześladowania nie od dziś. Czy właśnie o tym chciała nam przypomnieć Opatrzność za sprawą przykrego wydarzenia w Jerozolimie?
Chrześcijanie w Palestynie żyją od setek lat. Pierwsi z nich pojawili się tam przecież wraz z Chrystusem i kultywowali pamięć o naszym Zbawicielu i świętych miejscach.
Najnowsza historia nie jest jednak dla chrześcijan łaskawa. Jeszcze wówczas, gdy Żydzi obierali sobie za cel Palestynę, zasiedlając tamte tereny w ramach ruchu syjonistycznego, chrześcijanie byli tam obecni. Imperium brytyjskie, które przed pierwszą wojną światową zarządzało tym terenem w ramach tzw. mandatu brytyjskiego, również pozwalało chrześcijanom żyć w Ziemi Świętej. W tak ważnych miastach dla historii zbawienia, jak Betlejem czy Nazaret, chrześcijanie stanowili nawet większość.
Zaczęło się to zmieniać w 1948 roku, czyli wraz powstaniem państwa Izrael, które rodziło się bólach i cierpieniach arabskiej ludności a także – o czym mówi się rzadziej – chrześcijan. Poddawani prześladowaniom fizycznym czy administracyjnym z czasem opuszczali swoje domostwa lub ginęli w kolejnych wojnach toczonych przez Izrael z jego wrogami.
Jerozolima i uderzenie w łaciński patriarchat
Warto pamiętać, że właśnie presja administracyjna i systemowa, wywierana na chrześcijan w Ziemi Świętej jest jedną z bardzo skutecznych metod stopniowego pozbywania się ich z terenów, które Żydzi uznają za przeznaczoną im własność.
Przypadek kardynała Pierbattisty Pizzaballi, którego izraelskie służby nie wpuściły w Niedzielę Palmową do Bazyliki Grobu Pańskiego, choć wstrząsnął wieloma wyznawcami Chrystusa na całym świecie, był w gruncie rzeczy jedną z bardziej łagodnych metod rugowania tam chrześcijan z przestrzeni publicznej.

Bo chociaż Jerozolima uchodzi często za miasto, któremu z trudem, ale jednak udaje się jakoś godzić kulty żydowski, katolicki i muzułmański, to jednak gdzieś pod powierzchnią tego kruchego współistnienia tętni przemoc. Dochodzi tam do autentycznych aktów przemocy wobec chrześcijan, podobnie zresztą jak na wielu innych terenach Ziemi Świętej.
Jednym z takich działań jest przejmowanie ziemi, należącej do chrześcijan. W 2023 roku, niedługo po katolickich Świętach Bożego Narodzenia grupa Żydów zajęła działkę w palestyńskiej dzielnicy Jerozolimy Silwan. Teren ten był własnością Greckiego Kościoła Prawosławnego.
Co ciekawe, samowolna akcja Żydów odbywała się przy wsparciu izraelskich służb mundurowych. Oczywiście argumentem mającym sankcjonować bezprawie było to, że działkę tę dzierżawiono palestyńskim rolnikom. Ale przecież, co oczywiste, robiono to zgodnie z prawem.
Życie chrześcijan w Jerozolimie nie jest łatwe. Bo choć wiele przypadków brutalnych prześladowań ma miejsce na Zachodnim Brzegu czy w Strefie Gazy, to jednak w świętym dla wyznawców Chrystusa mieście, dochodzi do wielu aktów przemocy ze strony Żydów. Ich celem są najczęściej duchowni, wszak "zdradza" ich odzienie, ale przecież także świeccy chrześcijanie podlegają represjom, zazwyczaj przy milczącej akceptacji policji. To głównie dlatego blisko 50 proc. żyjących tam wyznawców Chrystusa chce opuścić Jerozolimę i w ogóle Izrael.
I na koniec tego opisu sytuacji w Jerozolimie jeszcze wątek polski. Wyjątkowo skandaliczne jest bowiem postępowanie tradycyjnych Żydów wobec polskiego domu prowadzonego przez siostry Elżbietanki, znajdującego się w dzielnicy Me'a Sze'arim, miejscu, gdzie żyją chasydzi oraz haredi. To poniekąd ciekawy probierz stosunku Żydów do chrześcijan. Dochodzi tam nie tylko do aktów agresji wobec mieszkającym w polskim domu katolików, ale również samo miejsce odpoczynku wielu pielgrzymów stało się obiektem wandalizmu.

Do mediów docierają także informacje o planowanej likwidacji domu polskiego, nie jest to jednak na razie nic pewnego, zatem trudno jednoznacznie wyrokować, jakie ostatecznie będą jego losy.
Przypadkowe ofiary?
Warto jednak przenieść się też w inne miejsca Izraela, szczególnie te, gdzie w ogniu konfliktu z palestyńskimi terrorystami cierpią też chrześcijanie, nierzadko zresztą palestyńscy wyznawcy Chrystusa. Można rzecz jasna o przypadkach terroru wobec chrześcijan mówić jako o niezamierzonym skutku działań wojennych, jednak - jak się zaraz przekonamy - wiele wskazuje na to, że nie ma tutaj miejsca na przypadki.
Tak działo się podczas brutalnego konfliktu Izraela z Hamasem, który zaostrzył się gwałtownie po 7 października 2023 roku. Wówczas Żydzi zostali brutalnie zaatakowani przez terrorystyczną organizację, sprawującą de facto władzę w Strefie Gazy.
Odpowiedź Izraela była niezwykle krwawa. Tel Awiw nie cofał się przed mordowaniem cywili, choć deklaratywnie ich celem mieli być terroryści z Hamasu.
W Gazie umierali także chrześcijanie. Kolejne świątynie, zamiast miejscami kultu, stawały się cmentarzami. Tak stało się chociażby w dniu 19 października 2023 roku, gdy Izrael uderzył w kościół prawosławny pw. Św. Porifiusza. Zginęło wówczas 16 osób.
Inny atak na chrześcijan przeprowadził izraelski snajper, biorąca na cel wiernych w katolickiej świątyni pw. Świętej Rodziny. Z niejasnego powodu zastrzelone zostały tam matka z córką a także siedem innych osób, chcących udzielić im pomocy.
W ostatnich latach Strefa Gazy to miejsce, w którym Izrael dokonywał regularnego ludobójstwa a ofiarami tych działań byli także chrześcijanie. Ginęli od pocisków, z głodu, z powodu chorób. Wielu zmuszono do ucieczki.
Opustoszałe Betlejem
Innym miejscem gehenny chrześcijan w Ziemi Świętej stał się Zachodni Brzeg Jordanu, miejsce częściowo zamieszkanie jeszcze przez Palestyńczyków, w tym palestyńskich chrześcijan, ale już stopniowo zasiedlane przez Żydów. Osiedlanie się tam ludności żydowskiej wiąże się oczywiście z wypędzaniem nieżydowskich mieszkańców nierzadko bardzo brutalnymi metodami. Ostatecznie, jeśli jacyś mieszkańcy zachowają dom i prawo do życia w tym miejscu, perspektywy na życie nie są najlepsze. Dochodzi do pobić, podpaleń, niszczenia gospodarstw.
Skutki tych działań widać w słynnym Betlejem. W miejscu narodzin Chrystusa, liczba chrześcijan od lat gwałtowanie maleje. Kiedyś było to miasto w większości chrześcijańskie. Obecnie mieszka tam już jedynie ok. 10 proc. wierzących w Chrystusa.
Alarm dla świata?
Być może musiało dojść do niezwykle ostentacyjnego gwałtu na wolności religijnej w Jerozolimie, by świat na nowo mógł usłyszeć o smutnym losie chrześcijan w Ziemi Świętej. Z tej perspektywy to, w jaki sposób postąpiono z kard. Pizzaballą wcale nie musi być zwyczajnym aktem głupoty i bezczelności. Może właśnie potrzebowali go w pewien sposób ci, o których na codzień się milczy - udręczeni chrześcijanie, zamieszkujący Izrael.
Chrześcijanie w Ziemi Świętej nie są wcale nieproszonymi gośćmi. Żyją tam niemal od początku naszej ery, choć historia doświadczała ich bardzo boleśnie. W trakcie zbliżających się Świąt Wielkiej Nocy módlmy się w ich intencji o dary Ducha Świętego, by zdołali przetrwać trudny czas z imieniem Chrystusa na ustach.